Faszerowana Dynia Masłowa

Ok….Zrobię większości przysługę i głośno się przyznam…

Tak, ja, Ewelina znana jako Ewel, jestem z lekka pier*olnięta 😛

Ale wiecie co?

Przezajebiście mi z tym 🙂

A dlaczego zaczynam „niby” kulinarny wpis od takiego wyznania? Ponieważ dla mnie jedzenie jest powiązane z erotyką….dobre jedzenie mnie podnieca, pobudza, rozbudza i nakręca.

No spójrzcie tylko na tą Dyniunię poniżej….te kształty…barwy…zapach…a smak?

Mmmmmmm……..

Chcesz się wkupić w moje łaski…daj coś dobrego do żarcia i jestem Twoja 😛

Ok, ok, wracam do przepisu bo ten post żle się skończy 😛

Chce dzielić się z Wami moimi przepisami, ale miejcie proszę na uwadze to, że nie jest to blog kulinarny.

Chcę by każdy z Was znalazł tu inspirację do tworzenia własnych dań.

Chcę udowodnić również, że dania Vege nie są ( O zgrozo!! ) nudne!

Dynie masłową przekroiłam w zdłóż, wydrążyłam, upiekłam w 180C przez 1h

W między czasie przygotowałam farsz; ugotowany ryż basmati połączyłam z usmażoną cebulką, zieloną ugotowaną soczewicą, passatą, wyciśniętym ząbkiem czosnku. Z przypraw użyłam; rozmaryn, wędzoną paprykę, sól pieprz.

Wyłożyłam farsz w wcześniej upieczonej dyni i zapiekłam raz jeszcze około 20min.

Udekorowałam gotowa Dyniunię sojonezem z przepisu Jadłonomii

Idealnie wchodzi z kiszoną kapustą bądz kiszonym ogórkiem

 

 

dynia

 

dynia2

update

9 miesięcy :

-powrót do Polski

-rozwód

-ukończenie kursu na trenera personalnego

-zakochanie się po uszy

Niczym bomba nuklearna mieszaniny emocji, obaw, ekscytacji i rozczarowań

Były momenty, że sama chciałam odpalić ładunek ale przecież to nie w moim stylu chować głowę w piasek.

Jak kiedyś powiedział mój ulubiony bohater filmowy ; ” Because life is not about how you can hit is about how you can get hit and keep moving forward…and keep moving forward! „

Obiecałam sobie, że będę robić wszytko by móc się realizować, by w końcu zacząć zarabiać pieniądze na tym co kocham robić najbardziej. Niestety zderzenie z polską rzeczywistością było tak silne, że do tej pory jestem skrępowana gorsetem rozczarowań. Większość ludzi czycha by tylko wykorzystać, by jak najmniejszym kosztem wycisnąć z ciebie jak najwięcej nie doceniając w ogóle wkładu twojej pracy. Dzięki Bogu są też tacy, którzy wspierają, ufają i dają możliwość wykazania się, w nich nadzieja!

Tak powstał pierwszy profesjonalny projekt dla zespołu SoFresh przy współpracy z Ostro http://www.ostro-video.pl/

Mamy również na koncie krótkie relacje z eventów dla poznańskiej Fabryki Formy Malwowa

https://www.facebook.com/MallwowaFF/?fref=ts

Jeden z przyjaciół powiedział mi kiedyś, że powinnam się w końcu zastanowić, którą drogą chcę podążać, że dopóki się nie określę, nie będę wykonywać profesjonalnie żadnej z tych dziedzin….

Czy miał rację? Pewnie tak…..jednak jestem osobą idącą zawsze na przekór, zawsze pod prąd i zawsze tam gdzie jest ciemniej, straszniej, nie pewniej….bo wiem, że właśnie tam będę najbliżej Siebie.

Kocham sport tak samo jak robienie zdjęć czy kręcenie video, chcę zdobywać wiedzę w obu tych dziedzinach, wydaję mi się, że jak do tej pory nawet nieżle mi to wychodzi 😉

Bo wierzę ,cholera, że jak się chce to można!

Za kilka dni ukończę kurs na trenera personalnego, dzięki, któremu zrozumiałam, że fitness to dziedzina, której nie wyuczysz się w kilka miesięcy…to napewno nie zjazdy szkółki niedzielnej. Wiem, że to była bardzo dobra decyzja…wiedza, którą nabyłam jest tylko podstawą tego czego muszę się jeszcze nauczyć. Więc pokora, pokora i uczymy się dalej 🙂

Bardzo polecam tym, którzy myślą o podjęciu nauki  http://www.profi-fitness.com.pl/   jest szkołą o bardzo wysokim poziomie.

psx_20160213_201536.jpg

psx_20160213_201620.jpg

psx_20160415_210616.jpg

psx_20160221_201945.jpg

psx_20160419_204534.jpg

Czerwona soczewica w sosie pomidorowym

Kosztować, smakować, degustować, ciumkać, mlaskać, gryzć, przeżuwać…….taaaaaak!

JEŚĆ!

Totalnie uzależniona od doznawania rozkoszy, eksplozji smaków, JA.

To wcale nie prawda, że wolę talerz dobrego jadła od równie dobrego sexu ;))

( yyyy….. a kto to w ogóle powiedział? )

food

Podawać dokładnego przepisu nie będę.

Chcę by każdy kogo najdzie na to danie ochota wszedł odważnym krokiem do kuchni, zakasał rękawy i oddał się zabawie jaką może być gotowanie.

Smakuj, próbuj, oblizuj paluchy.

Ja zawszę robię wszystko na oko 😉

Potrzebujesz: olej kokosowy, świeży szpinak, 3 ząbki czosnku, czerwoną soczewicę, passatę, makaron ryżowy ( dowolny ), owoc granatu, sól, pieprz, oregano, bazylię

Wsio 🙂

Danie to przyrządza się bardzo szybko, kwestia ugotowania soczewicy i makaronu, od czego proponuję zacząć.

Na rozgrzany olej kokosowy wrzucamy paczkę świeżego szpinaku. Kiedy szpinak zmniejszy swoją objętość, wyciskamy 3 ząbki czosnku. Mieszamy.

Dodajemy ugotowaną soczewicę, passatę, przyprawy…..cały czas próbując…przykrywamy pokrywką na około 10 min. na bardzo małym ogniu.

Podajemy sos z makaronem ryżowym, dekorując owocem granatu, który nadaje  świeżości i kontrastu potrawie.

O pewnym poście, którego Diabli wzięli

Prawdą jest, że nie rozpieszczam Was systematycznością dodawanych postów. Raz jestem, raz mnie nie ma, jednak zapewniam Was, że cały czas istnieje w tej internetowej czasoprzestrzeni.

Prawdą jest również to, że by napisać cokolwiek musze poczuć „to coś”, to fajowe mrowienie w brzuchu, swędzące uszy, pulsującą powiekę……( dobra, Ewel…..ciebie już niesie  😛 )

Dziś właśnie był ten dzień, mrowienia w brzuchu, swędzących uszu i pulsującej powieki…Wena, która ostatnio opuściła mnie, przyszła. Czym prędzej zasiadłam do kompa, uradowana, że w końcu palce biegają po klawiaturze bez zastanowienia. Czas leciał, słów przybywało…odeszłam od komputera by pojechać odebrać dziecko ze szkoły…wracam, siadam by skończyć to co zaczęłam….a tam? DUPA. NIC. ZONK.  Post Diabli wzięli!

Kuwaaaaaaa! Krzycze….WTF?

Przypływ adrenaliny przyprawił mnie prawie o palputacje serca. Wdech….wydech…..wdech…..wydech….

Ewel….Ciiiiiiii! Na bank napisałaś coś co nie miało pójść w eter! Tłumacze sobie, choć noga z nerwów latała pod stołem. W sumie, co prawda to prawda bo jak zwykle dużo tam było prywaty 😛 Chociaż w którym poście jej nie ma? hehe

Teraz po każdej napisanej linijce, upewniam się, że szkic się zapisuje…hehe

Zastanawiacie się pewnie o czym pisałam…..hmm…no właśnie też bym chciała wiedzieć…Przez dwie godziny starałam się odtworzyć to co popełniłam…Diabeł pozostawił po sobie pusty biały ekran i amnezje…

Już miałam się poddać…. Ewel, Ty? Poddać? Ogarniesz. Jedziesz z tematem. Pisz…….niech Cię poniesie.

Zatem, pisze.

 

Kobieta

32 lata

matka dwójki dzieci

rozwódka

FUCK

I co teraz? Jak żyć?

Ciemność……….Ciemność widzę……..

Je*ać ciemności…..nie czas na egzystencję „po omacku” trzeba przeć do przodu…..mimo wszystko! Ale żeby to było choć ciut łatwiejsze……tak odrobine…..

Czy w tym wszystkim pozostać sobą, czy też żyć według oczekiwań innych?

Po 10 latach życia w areszcie domowym niczym spuszczona ze smyczy musi dozować radość z odzyskanej wolności…bo przecież gdyby poszła na całość zapewne zostałaby skazana na lata ciężkich plot na mieście..hehe Od 6 miesięcy pobytu w Polsce zdążyłam zabawić się więcej razy niż podczas 10 letniego trwania mojego małżeństwa. Przykre, ale prawdziwe. Ewel poczuła bluesa i popłynęła….ale Ciiiiiiii wszystko z klasą…….Taaa jasneeee, a kto orzygał całą toaletę w pobliskim pubie?  ( No to teraz cały mój wizerunek poszedł się je*ać )

Życie w cieniu polskiej rzeczywistości jest trudne ale nie jest niemożliwe. Robie wszystko co mogę by zacząć zarabiać na tym co kocham..fotografii i fitnessie. Niestety polskie realia dają się we znaki poprzez totalny brak szacunku do ludzkiej pracy. Niestety każdy chciałby wszytko najlepiej za nic. Ale…..to już temat na inny post.

Taki drastyczny przeskok z klasy wyższej na niższą może człowieka zaboleć, ale chwała mi za ogromny dystans jaki mam do tej sytuacji. Trudno…..Malediwy zastąpi Darłówko, Ester Lauder Ziaja, a Zare lumpex….

Dopóki dzieciaki nie będą głodne, będą zdrowe a ja będę mieć możliwość realizowania siebie, będzie dobrze…..Kurde….MUSI BYĆ!

Fajnie byłoby oczywiście mieć kogoś u swego boku, ale nic na siłę. Wierzę, że i na to przyjdzie pora. Wierzę w karme, wierzę w przeznaczenie, wiem komu jestem przeznaczona, niestety bywa i tak, że rzeczywistość utrudnia bycia w pełni szczęśliwym.

Przyznaję, że zdarza mi się „grać w Tinder’a” szukam zazwyczaj wysokiego, przystojnego vegana tudzież wegetarianina z dziarami, brodą, trenującego crossa, kochającego kino i góry… (Wiem….będę szukać do usranej śmierci)  🙂

Robale….post jak zwykle….trochę nie spójny, trochę rozje*bany, trochę o wszystkim i o niczym…..taki mój. Mam jednak nadzieję, że wyłapiecie z niego moje podprogowe przesłanie…

Jak kolwiek w życiu by się żle nie działo, pamiętaj, jest zawsze ktoś kto ma gorzej od Ciebie. Miej dystans do Siebie i świata. Idz za głosem swojego serca. Żyj marzeniami i nigdy nie czuj sie winny (a) za to, ze jesteś pozytywnie rozje*anym dzieckiem uwięzionym w ciele dorosłego.

Z pozdrowieniami dla wszystkich smutnych ludzi

Ewel

 

Robale Moje

12443925_1131295853561180_123372536_o

 

Moja crossowa rodzina

12699035_1131295846894514_438004352_o

 

 

12722332_1131295876894511_1489314431_o

 

 

12751665_1131295923561173_314241836_o

 

 

Moje pierwsze zajęcia jako instruktora

12751982_1131296203561145_1925329861_o

 

 

12754864_1131295873561178_2035316712_o

 

Badz Przekozakiem!

Kazdego dnia, zaraz po przebudzeniu powinno sie jak mantre powtarzac…….” Bede dzis  Zajebisty(a)!, Bede dzis Kozakiem!”     ( szczegolnie w takie jesienno-zimowe dni, kiedy pogoda jest glownym demotywatorem w byciu przezajebistym 🙂 )

Kiedy kazdego dnia wmawiasz sobie, ze jestes do niczego, ze znowu nie poradzisz sobie z jakims zadaniem, badz problemem, czy nawet na treningu stojac przed mega wyzwaniem, ciagle wmawiajac sobie, ze NIE DASZ RADY…..tak wlasnie bedzie! NIE DASZ RADY! Twoj umysl jest jak miesien, kiedy chcesz zgiac palce u dloni, zginasz palce, twoja mysl automatycznie wspolgra z miesniem, ktory wykonuje prace. Tak samo jest z umyslem, swiadomoscia, jezeli wmawia sie sobie same negatywne mysli, to tak wlasnie bedzie. Umysl, swiadomosc idzie wytrenowac, ale do tego potrzeba CHECI i WIARY.

Kiedys mialam z tym ogromny problem…….wmawialam sobie, ze do niczego w zyciu nie dojde poniewaz nie skonczylam zadnej szkoly wyzszej. Uwazalam, ze mierzy sie czlowieka miara tego jakim papierkiem moze sie pochwalic. Za duzo tracilam energii na zasatnawianiu sie co mysla o mnie inni. Jakby Opinia o mnie mowila kim tak naprawde jestem. Nie jestem swoja Reputacja, Reputacja jest tym co mysla o mnie inni…..Dzieki Bogu nauczylam sie odizolowac od tego stanu….nie jestem juz malo znaczaca „planeta” jestem Swoja potezna „galaktyka” 🙂

W momencie kiedy dotarlo do mnie, ze wszytsko to, co mnie spotyka, czego doswiadczam, zalezy tylko od mojego nastawienia, moje zycie zaczelo sie zmieniac. Zrozumialam co jest w zyciu wazniejsze a co jest mniej wazne. Wyzbycie sie egoizmu, zawisci, nabycie pokory, bezinteresonej pomocy innym……to uratowalo mnie od bycia Nijaka, Smutna, Zakompleksiona.

I tak pomalu zaczynalam wierzyc w swoje zdolnosci……jak fotografia badz relacje z drugim czlowiekiem. Myslalam, ze nigdy nie bede mogla nazawac sie profesjonalnym fotografem poniewaz nie ukonczylam ASP, albo ciagle poczucie winy, ze „pomagam” ludziom, ktorzy trenuja P90X badz inne programy z Beachbody nie majac zadnyc uprawnien. Teraz? Czuje sie w koncu wolna. Wmawiam sobie kazdego dnia, ze bede zajebista, ze dam z siebie wszystko, czy to zmierzajac sie z fotogafia, ktorej tak naprawde czlowiek uczy sie cale zycie badz stojac nad sztanga, ktora jest obecnie moja zmora….. Co najwazniejsze przestalam  przejmowac sie opinia innych.

I tak? Zalozylam swoja strone internetowa….SAMA…gdzie utworzeznie bloga bylo dla mnie mega wyzwaniem…hehe Moj Fanpage, Poland Power ma ponad 3tys lajkow, zaczelam dostawac powazne zlecenia……..oraz co jest nowym, wspanialym newsem, rozpoczynam niedlugo szkolenie na personalnego trenera, co bedzie kolejnym zajebistym wyzwaniem…..Bo dlaczego  nie?  Teraz wiem, ze wyzbycie sie wszelkich lekow, obaw, niewiary, jest kluczem do robienia RZECZY NIESAMOWITCH.

Wiec Robale……..BADZMY PRZEZAJEBISCI!

Spot reklamowy nad ktorym pracuje razem z bratem

Moja strona internetowa, ktorej daleko do perfekcji 🙂

http://http://ewelinaghodsiphotography.com/

Moje wypociny

http://https://www.facebook.com/polandpow/?fref=nf

Spieszmy sie kochac

Ostrzegam….bedzie to post totalnie nie fitnesowy…..cos ostatnio o wypocinach pisac mi sie nie chce, mimo iz pot jest glownym fundamentem prawidlowego funkcjonowania mojej psychy….. ( to pojechalam teraz….hehe)

Ludzie……spieszmy sie kochac innych!!!

Siedzac sobie w swojej samotni, skulona z jakas motywacyjna ksiazka…..oddzielona sciana od czlowieka, ktory juz niedlugo zostanie moim ex malzonkiem…..zostalam porazona wrecz, pomyslem na ten post. Pomimo, iz moj zwiazek zostal stracony przez totalne niedopasowanie oraz oszustwo, chcialabym pomoc, zmotywowac tych, ktorych zwiazki trwaja, przedza badz kuleja….. Oczywiscie nie chce zgrywac zadnego experta, chcialabym tylko tak tyci…..WAMI POTRZASNAC i krzyknac KURWA, OGARNIJCIE SIE!!!

A wiec zauwazylas, ze twoj maz (partner) nie poswieca Ci tyle uwagi jak na poczatku Waszego zwiazku. Stal sie obcy….niedostepny…Nie pomaga Ci w obowiazkach domowych. Wieczorami zamiast wtuleni w siebie, oddzieleni przepascia, siedzicie na dwoch koncach kanapy, Ty wpatrzona w kolejny serial a on paluchem jezdzacy po ekranie telefonu. Czujesz sie samotna, zaniedbana. Sex, ktory kiedys byl przyjemnoscia, zabawa, stal sie przymusem badz calkowicie zniknal miedzy poduszka a posciela. Zastanawiasz sie, czy Twoje zycie wlasnie tak ma wygladac do konca Twoich dni? Coraz czesciej rozmyslasz o dawnych milosciach, ktore sumiennie obczajasz na facebooku, bijac sie w piers, ” bo przeciez ich zycie prezentuje sie o niebo lepej” ( Pssssss…..uwierz mi w 80% maja ten sam problem)

Pozwol, ze zagadam Cie teraz z innej strony……tak szczerze….a kiedy zrobilas COS by to zmienic? Czy uwazasz, ze to tylko w nim tkwi problem? A moze, codzienna rutyna, staz waszego zwiazku spowodowal, ze sie poddalas, ze przestalas sie starac, bo przeciez to ON powinien o ciebie ubiegac, to On powinien zarzucac Cie komplementami, to On powinien domyslac sie co akurat TY masz na mysli….(jakby byl jasnowidzem). Tak….wylazi na caly dzien do roboty….zostawia Cie z dziecmi….nie dlatego, ze chce….dlatego, ze musi.

A TY, mezczyzno! Nie zacieraj raczek myslac, ze stoje po twojej stronie……do Ciebie zaraz dojde!

Kiedy ostatnio zrobilas mu jakas niespodzianke? Kiedy ostatnio, zaserwowalas kolacje przy swiecach? Kiedy ostatnio pokazalas sie mu w sexownej bieliznie? Kiedy ostatnio podziekowalas mu, ze stara sie by utrzymac wasza rodzine?

A TY, mezczyzno? Co? Myslisz, ze jak rzucisz kase na stol to Ona powinna dac Ci swiety spokoj? Ze powinna, przestac sie ciagle czepiac, narzekac? Kiedy Ty ostatnio zrobiles cos dla niej tak od siebie? Kiedy ostatnio podziekowales jej, ze jest……tak poprostu…..?

Co sie z nami dzieje? Dlaczego ciagle szukamy winnych? Dlaczego skupiamy sie tylko na sobie? Co stalo sie z „prawdziwa miloscia”, miloscia, ktora nie ocenia, nie zna gniewu, ktora nie zazdrosci? Dlaczego wiekszosc par po kilku latach obcowania ze soba nie potrafi ze soba normalnie funkcjonowac? Wytykamy sobie wzajemnie bledy, oskarzamy sie…….nie potrafiac ze soba rozmawiac…..dialog zanika…..milosc gasnie.

Bo widzicie……byl moment w moim zwiazku, kiedy pomimo, ze rozumialam, ze nie pasujemy do siebie……moze inaczej……ze nie laczy nas oprocz dzieci kompletnie NIC…..chcialam ratowac ten zwiazek….dla dobra dzieci…..dla naszego dobra…..Dlatego totalnie zresetowalam liste zarzutow wobec niego…….bo by naprawiac kogos trzeba zaczac od samego siebie. Jednak moja zmiana, moje wyciagniecie reki nie bylo nawet zauwazone, odbilo sie echem. Mialam dowod na to, ze nie mamy juz szans.

Zrozumialam rowniez jaka istotna, jak nie najwazniejsza rola w zwiazku sa pasje, zajawki. Jezeli nie ma pasji, zainteresowan, nawet nie wspolnych….tylko pasji samych w sobie…..zwiazek podumiera, poniewaz przestajemy byc ineresujacy dla partnera, stajemy sie nudni, znoszeni przez uplyw czasu. Co gorsza…..jezeli przez swoje flustracje, podcinamy skrzydla partnerowi, ktory te pasje ma od zawsze……finito….wbijasz w ten sposob noz w plecy, swoje plecy.

Co sie dzieje z partnerstwem, szacunkiem a co najwazniejsze z zaufaniem?

Lazisz non stop w przy duzych dresach i poplamionej bluzce to sie nie dziw, ze TEN patrzy na dupy w necie.

A Ty co? Myslisz, ze jak juz JA zdobyles to mozesz przestac o siebie dbac? Siedzisz przed telewizorem pijac piwsko, wpieprzajac kebaba to sie nie dziw, ze pozniej zona (partnerka) staje sie leniwa w lozku i nie robi rzeczy na ktore Ty teraz mozesz jedynie popatrzec, ogladajac pornola.

ROBALE……….kurde

Jezeli czujesz, ze kochasz WALCZ, wyzbadz sie swojego egoizmu, skasuj wszystko to za co obwiniasz partnera, daj cos od siebie, nawet jezeli ma to byc wiecej przestrzeni, zaufania……czego kolwiek co mogloby pomoc wskrzesic wasz zwiazek, a jezeli to nie pomoze……niestety nie pomoze juz nic. Jezeli w zwiazku sa dzieci……niestety i one beda cierpialy, jezeli zwiazek podtrzymywany jest przy zyciu tylko dla ich dobra.

Zycie jest zbyt krotkie na zycie w kwasie

Kochajmy, szanujmy sie

a najwazniejsze…………

ROZMAWIAJMY ZE SOBA

12029021_1053030458054387_1495674440_n

12030849_1053030471387719_1761375690_n

12030664_1053034974720602_241120933_n

takie tam……

Myslalam, ze jak juz wroce do Polski, bede miala wiecej czasu, to wszystko szybciutko sie jakos ulozy, ze smuty, obawy, strach i inne negatywne stwory odpuszcza….bo przeciez mam w sobie taki zapal, tyle pomyslow, uspione aspiracje, ktore czekaly tyle lat by w koncu mnie poniesc…….No i co?………Nic. Dupa.

Wyteskniony las, rodzina, przyjaciele, dom……..gloryfikacja Polski z perspektywy emigranta, jakos nie zdzialaly cudu, jakim mialo byc moje zmartwychwstanie.

„Ewel……co ty pier****sz z rana?”

Spoko…….nie jest tak zle!!! Napewno, nie zaluje swojej decyzji o powrocie. Napewno nie cierpie na depresje „po_powrotna”. Caly czas tkwie w marazmie pierwszego stadium po rozstaniu…

I pytam sie dlaczego? Przeciez nie placze z tesknoty. Powinnam odetchnac pelna piersia, bo w koncu pozbylam sie balastu, kuli u nogi…. Zamiast zyc pelnia zycia, cieszyc sie, doceniac to co mam, inwestowac w siebie, skupic swoja uwage na dzieciach…….wyciagnac aparat i biegac po lesie…..ja, kur*a, dalej mam jakis problem……WTF?

Dzieki Bogu treningi mi jakos wychodza….hehe I tym pozytywnym akcentem postaram sie jechac do konca tego postu….hehe

Staram sie mimo wszystko znajdowac w sobie motywacje by walczyc….nie z tluszczem na tylku a ze swoja psycha, ktora zajechana wysilkiem fizycznym sprawuje sie o niebo lepiej 😉 W momentach krytycznych stawia mnie na nogi nauka jednego z buddystow Thich Nhat Hanha ” Kiedy znajdujac sie w samolocie, maski z tlenem spadna w dol, musisz zalozyc ja sobie pierwszy by moc pomoc innym. Na nic z twojej pomocy jezeli nie bedziesz mogl oddychac! Jesli chcesz byc wsparciem dla ludzi w okol ciebie, musisz byc w najlepszej formie inaczej pociagniesz wszystkich z soba w dol.”  Dlatego, musze, juz nie dla siebie a dla swoich dzieci…..trzymac garde. Moze, wydac sie dla niektorych smieszne, ze az tak powaznie podchodze do treningow….coz na kazdego dziala cos innego….dla mnie jest to terapia….

Od kilku tygodni chodze do klubu fitness, gdzie odbywaja sie zajecia z boksu oraz crossfit. Jestem zachwycona. Poznalam bardzo fajnych ludzi, ktorzy tak samo jak ja lubia „rozwalic system” a nie pokazac sie w nowych makowych ciuszkach 😉 Zajebista atmosfera, przekaz trenera oraz doping innych w momentach zalamki dodaja skrzydel. Intensywnosc tych treningow jest wysoka wiec zrezygnowalam z dodatkowych treningow z P90X. Czasami dorzucam sobie Spinning.

A co u Was?  🙂

 

12033471_1050172345006865_136345557_n

12033670_1050172591673507_651699942_n

 

12029085_1050172485006851_1432077936_n

 

12030715_1050172301673536_1651882577_n

 

12030873_1050172405006859_1670983197_n