W dziwnych czasach zyjemy…….

Konsumpcjonizm zawladnal calkowicie naszym zyciem……wdziera sie drzwiami i oknami…dostepnosc produktow, pozywienia jest nieograniczona….jeszcze nigdy w historii ludzkosci nie cierpielismy na tak wielkie przejedzenie….jestesmy otyli….choc prawda jest taka, ze glodzimy sie na smierc. Jakosc pozywienia jaka spozywa wiekszosc ludzi jest tak niska, ze nie pokrywa niezbednych wartosci odzywczych by organizm mogl normalnie, zdrowo funkcjonowac. Z drugiej strony jeszcze nigdy nie bylo takiej dostepnosci do „zdrowej zywnosci” ……mozemy zaobserwowac Wielkie BUM na zdrowa, ekologiczna zywnosc……restauracje veganskie otwieraja sie jak rosnace grzyby po deszczu……( co cieszy mnie MEGA! )

Na swoim przykladzie moge ostrzec Was by podchodzic do tego z ogromnym dystansem……moda na zdrowe odzywianie, moze stac sie flustracja…..co chwile pojawiaja sie jakies nowe diety cud, badz rozne odmiany veganizmu, od wysoko tluszczowej i niskoweglowodanowej po wysokoweglowodanowa i niskotluszczowa badz raw. Poki ogarnie sie jedna z tych diet, zaraz jest Halo na cos innego…..i znowu pojawiaja sie pytania….no ale jak? no to co jest w koncu najlepsze? najzdrowsze? Wiecie co jest najlepsze? WIEDZA……i to nie ta, ktora nabywamy w 5min jezdzac paluchem po ekranie, tylko czytanie odpowiednich lektur, opartych na wnikliwych badaniach…..prosze, uwierzcie mi…..sama tak robilam, wtrybialam w zycie kazdy news, kazda nowa odmiane veganizmu chcialam znalezc zlotego Grala…..takie skakanie z kwiatka na kwiatek nie bylo dobrym pomyslem. Nasz organizm nie jest zabawka.

Po tych wszystkich doswiadczeniach uwazam, ze dieta veganska jest najlepsza optymalna dieta dla czlowieka……nie bede teraz w to wnikac…..pisalam juz wczesniej dlaczego tak uwazam…..jednak trzeba znalezc w tym dystans, opierac sie na zdobytej wiedzy z odpowiednich zrodel, oraz obserwowac swoj organizm. Obecnie jestem na etapie gdzie dieta wysokoweglowodanowa nisko tluszczowa odpowiada mi najlepiej. Kieruje sie zasada…..NIE JEDZ NICZEGO CZEGO NIE ROZPOZNALABY TWOJA PRABABKA. Grunt to unikac chemii, czyli wszystkiego z paczek. Wsio…tyle na ten temat.

Zachecam Was….do experymentu….sprobujcie na tydzien wyeliminowac wszystkie produkty odzwierzece…czyli miecho, ryby, nabial. Zastapcie to fasola, cieciezyca, soczewica, tofu, mlekami roslinnymi…….jest tyle substytutow……i prosze nie piszcie mi….EWEL ale to jest takie drogie…..yyyyy….trzeba dobrze poszukac! A jezeli nie bedziesz tracic kasy na miecho to starczy ci na slodkie ziemniaki 🙂 Dla chcacego nic trudnego. Zobaczcie roznice…..tak naprawde tydzien to malo…by zobaczyc naprawde zajebiste efekty, trzeba by bylo zmienic nawyki na conajmniej 30dni…ale to juz level hard dla bardziej zainteresowanych 🙂

Jest tyle przeswietnych przepisow w necie….daleko nie szukac…Jadlonomia…Bozzzzzz kocham ja! Zajrzyjcie do niej na blog….kupcie jej ksiazke, jest pelna wspanialych, prostych przepisow. Co do Jadlonomii, jade do niej na warsztaty do Wawy…..nie moge sie doczekac 🙂 Bardzo chce ja poznac….mam nadzieje, ze bede mogla dac jej buziaka za te wsztystkie pyszne pasztety…hehe

 

 

Tytuly ksiazek jakie polecam

„Nowoczesne zasady odzywiania”, „UkrytaPrawda”  T. Colin Campbell

„zdrowie bez recepty” dr.John Mcdougall

„dieta roslinna na co dzien” Julienna Hever

„the kind diet” Alicia Silverstone

Polecam Wam rowniez ten dokument…….Ej! Ale obejrzyjcie….!!!! hehe

376580_4554803872913_1977022884_n

 

Nie dajmy sie zwariowac

(…) Okreslenie cien zostalo spopularyzowane przez Carla Junga, ktory rozumial przez nie nieswiadoma, negatywna strone naszej osobowosci.

Cien to czesc nas samych, chociaz trudno nam to przyznac. Cien jest tym, czym nie chcemy byc. Kryje sie w nim bol, zlosc, pragnienie zemsty, zazdrosc – wszystkie nasze najgorsze emocje. To nasze alter ego, mroczny blizniak i wewnetrzny potwor (…).

Wiele cech, ktore uczymy sie tlumic, mozna z pozytkiem wykorzystac, jesli wiadomo, jak to uczynic. Dobra strona zlosci jest zwiazana z nia energia (…)

Cien mozna uwazac za blokade energii (…). aby to zmienic, trzeba przejac kontrole nad cieniem. Trzeba go rozpoznac, a nastepnie nauczyc sie go akceptowac. Potem nalezy polubic te czesc siebie. W ten sposob mozna przeksztalcic cien i zaprzac jego energie do pozytywnych zadan (…).

„Twoja ciemna strona” Vivianne i Christoopher Crowley

Chyba kazdy z nas choc raz znalazl sie w najciemniejszych zakatkach nas samych……Sa niestety i tacy, ktorzy zabawili w mroku na dluzej i nie potrafia zrobic kroku ku jasnosci. Wiem, ze dla niektorych moge brzmiec wrecz patetycznie, rozumiem, ale swiadczy to o tym, ze na Wasze szczescie nie macie pojecia o czy mowie 🙂

Odkad udalo mi sie pokonac depresje dzieki codziennym treningom, zaczelam interesowac sie ludzkim umyslem, by moc samej radzic sobie ze swoja psycha. I tak bez pomocy psychologow czy psychiatry, kazdego dnia staram sie walczyc ze swoimi Demonami, ktore sa czescia mnie. Bo nie da sie ich wyeliminowac, sa czescia nas…. dopiero kiedy nauczymy sie je akceptowac, kiedy przestaniemy sie ich bac bedziemy w stanie je ujarzmic. Nauczylam sie podchodzic do nich z dystansem, ktory dziala jak trampolina, odbijam sie od Lekow, ktore kiedys ciagnely w dol…….w CIEN. Oczywiscie sa momenty, kiedy nie mam na tyle sily by sie odbic i wpadam w otchlan ciemnosci. Wtedy….nie liczy sie nic…..tylko moj zasrany egoizm…moje prywatne nieszczescie…uzalanie sie nad soba….nie widze swoich dzieci, nie widze jak ranie wszystkich w kolo. Ale….przez ta nabyta wiedze jest mi teraz latwiej sie ogarnac, proces rekowalescencji ( hehe ) trwa o wiele krocej. Wtedy przychodzi ten dzien kiedy mowie ” Ewel……dosc! Kurwa!”

Bo sztuka jest zapomniec o swoim ego.

Ostatnio przeczytalam bardzo madre slowa.

(…) Pycha przeszkadza ludziom w zaakceptowaniu bardzo prostego faktu: rozwiazania naszych problemow znajduja sie w nas samych. Wolnosc nie jest uzalezniona od zadnych czynnikow zewnetrznych. Mozna czuc sie wolnym, dzialajac pod najwiekszym przymusem, i mozna czuc sie wiezniem, przezywajac chwile najwiekszego szczescia. Aby to osiagnac, nie nalezy sie przywiazywac do wizerunku siebie jako istoty spolecznej, lecz zapomniec o swoim ego, odciagnac swoj umysl od pogoni za samym soba. Osoba, ktorej udalo sie wyzwolic od wlasnego „ja” , pozbywa sie punktu widzenia kogos, kto sprowadza wszystko do wlasnej osoby. Nie czuje sie juz przywiazana do swojej egzystencji, zmuszona dzialac w okreslony sposob, przedstwiac swoj punkt widzenia, obstawac przy swoich przekonaniach.

(…) Powinnismy sie oderwac od swojego ego, uwolnic sie od wlasnego „ja”, co wcale nie oznacza utracenia osobowosci, lecz podchodzenie do wszystkiego, co nam sie przydarza, tak, jakby w glebi nas to nie dotyczylo. Mierzenie wszystkiego swoja miara  i przekonanie, ze to my mamy racje, a inni sie myla, jest czystym egoizmem! Nalezy sie wyzbyc „ja”, swiadomego lub ukrytego we wszystkich dzialaniach, aby odkryc inny wymiar swojej egzystencji.

(…)Gdy zapomnimy o swoim ego, zmieni sie nasza percepcja rzeczywistosci. Zrozumiemy wowczas, ze zycie nie ogranicza sie do sfery intelektu i ze prowadzenie prostego zycia jest duzo wazniejsze niz usilne i stale poszukiwanie szczescia i dobrego samopoczucia. Wielu buddystow emanuje spokojem wewnetrznym i jasnoscia umyslu: wioda proste zycie, unikajac zbytku i luksusu, nie uganiaja sie za dobrami doczesnymi i zachowuja we wszystkim umiar. Jak bardzo ich styl zycia odbiega od naszej koncepcji dazenia do dobrego samopoczucia.

(…) Uwolnij sie od checi posiadania coraz wiecej, bycia kims wiecej, by udowodnic sobie swoja wartosc. Nie potrzebujesz miec wiecej, by byc wolnym. Zuzywamy nasza energie na zdobywanie dobr materialnych, pieniedzy, uznania, trofeow, slawy. Nie ma powodow,zebys czul sie winny, zawstydzony, nieodpowiedzialny czy leniwy, jesli nie podejmujesz stale nowych wyzwan. Mozesz sprobowac zgromadzic w sobie inny rodzaj rodzaj energii, ktora zamiast wewnetrznego zgielku przyniesie ci uczucie spokoju. Spedzaj czas w towarzystwiebliskich, chodz na spacery, zamiast ciagle gnac do przodu. Wolnosc to mozliwosc dokonywania wyboru, zdecydowania, ze BYCjest wazniejsze niz MIEC.

To Wam walnelam temat…hehe

Wszystko to ma rowniez swoje odzwierciedlenie w walce o swoje cialo…..dopiero kiedy pozbedzie sie obsesyjnej pogoni za perfekcyjnym wygladem….kiedy zrozumie sie co treningi daja naprawde, jakie niosa za soba korzysci, jak zajebistej ucza pokory….wtedy i tylko wtedy bedziemy mogli cieszyc sie szczupla sylwetka do konca zycia.

image

image

 

 

 

 

 

Ta mroczna strona

Dobra…..Do Roboty!!

Czas Ogorkowy dobiega konca…..

Nie ma, ze kryzys, ze rozwod, ze samotnosc, niewiadoma o przyszlosc……Walic plany! Jest tu i teraz.

Wiekszosc z Was kojarzy mnie tylko z fitnessem, to moj filmik motywacyjny zachecil was do zagladania na moj blog.  Z gory wielkie dzieki dla tych, ktorzy sa ze mna od samego poczatku. Gdyby nie Wy, Ciul jeden wie czy w ogole chcialoby mi sie tu wracac 🙂

Dzis tylko czysto technicznie…..

Chcialabym uciszyc tych, ktorzy hejtuja o to, ze niby wielka ze mnie veganka a dziele sie przepisami miesno-rybnymi…..YO! Kiedy zaczynalam pisac ten blog veganaka nie bylam, to, ze jestem nia teraz nie swiadczy o tym, ze powinnam wstydzic sie tym, kim bylam wczesniej. Ten blog pokazuje moja przemiane, moja droge do (w moim mniemaniu) „lepszego” , zdrowszego zycia. Ci, ktorzy czytaja od poczatku wiedza, dlaczego przeszlam na veganizm…Wiec jezeli nie rozumiesz, albo poczytaj albo sie paluj!

Wiem, ze jest to moja przestrzen, ode mnie tylko zalezy co bedzie tu napisane, jednak licze sie z Waszym zdaniem……nie chcialabym sie powtarzac, chce zaczac pisac o rzeczach waznych a nie tylko o tym, ze jest mi ciezko 🙂

Jestem otwarta na Wasze propozycje. Czy ma byc tak jak dotychczas? Poprostu totalny rozpierdal? Wszystkiego po trochu….:) ?

MASAKRA! Jestem w najgorszej formie od 3 lat. Zapisalam sie na swietne treningi u siebie w miescie….chce w koncu wyjsc do ludzi…..poczuc nowa energie… musze wyjsc z getta….chociaz nie rezygnuje z domowych treningow calkowicie. Jestem w trakcie ukladania swojej nowej rutyny. Jak tylko uloze plan dzialania, napewno sie nim z Wami podziele. Wracam ostro…….potrzebuje tego.

To Co Robale? Dzialamy? Moze ktos sie przylaczy? Zaczynamy od 1 wrzesnia………Mysle nad powrotem do korzeni….bo nie ma nic lepszego od P90X 🙂

Dawajcie cynka…….

Sluze pomoca 🙂

 

Na wypadek dla tych, ktorzy jeszcze nie widzieli 🙂 BRING IT!!

 

 

 

Do Roboty

Ciemno

pusty pokoj

rozswietlony ekran komputera bije po oczach

ja

pustka……….

czyzby?

Nie placze. Nie lamentuje. Nie bije glowa w mur. Nie wolam do Boga…”dlaczego ja?”  Choc przyznaje mialam kilka dni, kiedy to wynurzalam sie z lozka tylko po to by otworzyc kolejne piwo.

Mimo, iz wiem, ze winowajca jest jeden czulam, ze  dorzucilam do „konca koncow” swoje piec groszy. I tak po pijaku grzebalam w przeszlosci, we wspomnieniach, sytuacjach….wiem gdzie popelnilam blad o ktorym pisac nie bede…..I tak uskuteczniam tu za duza prywate 🙂 Ktos kiedys powiedzial, ze rozwod jest jednym z traumatycznych doswiadczen zaraz po smierci bliskiej osoby. Bedac  w samym epicentrum rozstania moge powiedziec, ze wszytko zalezy od nas samych, od naszego nastawienia, od zajebistego dystansu, ktorego staram sie uczyc kazdego dnia…  Jest to trude….nawet bardzo….moc potrafic spojrzec na swoja obecna sytuacje z boku..na zimno…potrafic wyciagnac wnioski…

ok jestesmy razem 10 lat

po milosci zostala tylko slubna fotografia na oknie, ktora przypominala mi, ze kiedys bylismy szczesliwi

zero wspolnych zainteresowan, pasji

zero wspolnych marzen

mimo iz znam go na wylot jest mi bardziej obcy niz podstarzaly pan, ktorego codziennie rano mijalam po drodze idac do pracy

Oprocz dwojki dzieci nie laczy nas nic… nawet wspolne konto

I co? Mam byc? Mam trwac? Mam dzielic zycie z osoba, ktora tak naprawde nie wie o mnie nic? W imie czego? Po co? Dla dobra dzieci? Jakiego dobra? Bo czego nauczylabym swoich corek pozostajac u boku ich ojca, ktory z wieksza czuloscia dotyka klawiatury swojego laptopa badz ekranu swojego telefonu niz dloni mamy? Co wynioslyby z domu gdzie rodzice patrza na siebie wilkiem, siedzac w dwoch osobnych katach pokoju. Utwierdzalabym ich tylko w przekonaniu, ze takie zachowania sa czyms normalnym. Nie chce by moje corki w przyszlosci akceptowaly takie zchowania mezczyzn z ktorymi beda chcialy dzielic zycie. Po moim trupie!

Moze teraz skromnoscia nie zgrzesze ale jestem zajebiscie dumna, ze uwierzylam w siebie na tyle by zmierzyc sie z ta sytuacja. Jestem przerazona…..mam momenty paniki….boje sie… ale wtedy staram sie wmawiac sobie, ze KURWA BEDZIE DOBRZE…..MUSI BYC! A to czy tak bedzie zalezy tylko i wylacznie ode mnie…..od mojego nastawienia….

Mam dwojke dzieci, nie stac mnie na luksus zalamania nerwowego…

Te wszystkie doswiadczenia nauczyly mnie, ze nie warto skupiac sie na przyszlosci…..wydaje mi sie, ze wiekszosc z nas traci nie potrzebnie za duzo energii na snucie planow….pogoni za pieniedzmi…dobrami materialnymi….nie dostrzegajac TU I TERAZ….danej chwili…

Mysle, ze dzieki temu nie zwariowalam. Skupiam sie tylko i wylacznie na terazniejszosci…wyciagajac z niej jak najwiecej….

Obiecuje, ze nie bede juz wspominac o swoim malzenstwie….musicie mi wybaczyc….pisanie o tym chyba mi pomaga.

W tym calym zamieszaniu staram sie ogarnac i codziennie pocisnac jakis trening, ktory pozwala mi na choc krotka chwile, zapomniec. Kondycja kuleje, nie bede Was sciemniac, ale liczy sie to, ze dalej walcze……i zaznaczam….juz dawno nie robie tego tylko dla jedrnych posladow i wcietej talii…..

Ostatnio, nie wiem dlaczego, wchodzac na facebook czy insta mam dosc tych wszystkich kont o fitnessie, tych wyniunianych panienek wypinajacych tylki. Ta cala presja by byc sexy,flexy, fit and healthy……mdli mnie… I wiem, ze strzelam sobie teraz w kolano i przez wielu z Was moge byc skrytykowana……Luzzzzzz…..

Bo Robale…….robmy to wszystko z milosci do siebie a nie na pokaz.

Ps. Fajnie, ze jestescie….Dajcie mi jeszcze troche czasu by sie mentalnie ogarnac a obiecuje, ze zaczne odpowiadac na Wasze wiadomosci. Obecnie maluje mieszkanie, babram sie w farbach i nie mam czasu…….A wlasnie…..6go wyjezdzam nad morze. Bede w Darlowku. Jezeli ktos w tym czasie rowniez tam zawita to moze zmontujemy jakis wspolny trening?

 

Tymczasem…….spijcie dobrze

 

 

 

image

 

 

Nie jest zle

this is it…

Stalo sie. Melduje sie z ziemi ojczystej.

    Naladowana po brzegi skrajnymi emocjami, ktore od Radosci po Smutek oraz Strach przepychaja sie na lokcie rozwalajac moj stan emocjonalny.

Rozczulac sie nad soba napewno nie bede. Nie jestem ofiara! Jestem Figterem……….TAK…..” Jestem Fighterem…Jestem Fighterem…” powtarzam to niczym mantre za kazdym razem kiedy patrze w oczy swoich corek…..

Jednak niech moja postawa Was nie zmyli…..ostatnie 8 miesiecy bylo sinusoida Upadkow oraz Powstan……Byly momenty, kiedy jedyne o czym myslalam to nawalenie sie wieczorem kiedy corki w koncu zasna……Demony dawno uspione na nowo zbieraly zniwa….. Ale Hey! Najwazniejsze jest to, ze jest 1:0 dla Ewel Rises lol

Mimo problemow, staralam sie cisnac z treningami…..jednak nie bede Was sciemniac, ze swiecilam przykladem.

W chwili obecnej…..szczerze? Czuje sie jak dzikie zwierze wypuszczone z klatki. Chce przezywac wszystko bardziej, mocniej, intensywniej……Chce popelniac bledy……Chce w koncu robic to na co mam w danej chwili ochote….Chce przestac w koncu marzyc, chce zyc marzeniami! I nazwijcie mnie pieprzona romantyczka……Wali mnie to! Ja Wam jeszcze pokarze…..hehe ( Ciiiiiiii……ja tylko tak krzycze by moc Samej uwierzyc w to, ze tak bedzie…hehe Taka moja forma terapii )

Chce nadrobic 10 lat swojego zycia, ktore dla tak wielu wydac by sie moglo zyciem idealnym…….pssssss To, ze na zdjeciu stoi przytulony do mnie, usmiechniety, przystojny Klunej a w backgroundzie jest Statua Wolnosci badz palmy na Malediwach wcale o niczym nie swiadczy.  Ludzie niestety widza jedynie wierzcholek gory lodowej…… Z checia wymienie Kluneja na „Kowalskiego”, ktory bedzie partnerem a nie dyktatorem.

Wiec jezeli masz od 30 do 40 lat, nie jesz miesa, trenujesz przynajmniej 5x w tyg, masz dziary, brode…..kochasz dzieci i zwierzeta……zapraszam na priv….hehehehe Fuck! Ale podnioslam sobie poprzeczke hehe Czeka mnie Death by samotnosc 🙂

Kazdy mi cisnie, ze jestem szalona wracajac do Polski z kraju gdzie jako samotna matka moglabym godnie zyc nie muszac ciezko pracowac……..gdybym kierowala sie w zyciu tylko pieniedzmi, nigdy nie odeszlabym od meza. Bedzie co ma byc. Oby dzieciaki glodne nie byly i mialy co na tylek wlozyc….wsio…Ja ze swojej strony bede robic wszystko by rozkrecic fotografie i moc w koncu zarabiac na tym hajs. Wiec mam nadzieje, ze sa tam tacy, ktorzy z checia zaplaca za moje prace. https://www.flickr.com/photos/105017827@N03/

Wiec…….Robale Moje…..Witam Was ponownie……Jezeli chcecie byc swiadkami mojej drogi……..Zapraszam……Jednak nie oczekujcie, ze bede pisac o mega nowinkach w fitnessie, kolorowych staniczkach i najnowszych modelach Nike’ow…..no chyba, ze bedzie tyczylo to Beachbody od ktorego przeciez wszystko sie zaczelo 🙂

Ps. Dziekuje za Wsparcie

image

image

 

Zderzenie z Shaunem T po 4 tyg przerwie 🙂

image

 

image

 

 Jeszcze nie rozpakowana…..

image

 

 

I am back

Dawno, dawno temu, za gorami, za lasami i polskimi granicami, mloda, naiwna i wylekniona wpadla w jego ramiona. Nie czekala na milosc, jednak ta spadla na Nia jak grom z jasnego nieba. Byl dla Niej niczym bohater ratujacy  z opresji. Imponowal jej swoim doswiadczeniem, inteligencja i wygladem. Dziwila sie, ze mezczyzna taki jak On zwrocil na Nia swoja uwage. Milosc kwitla, On traktowal Ja ( doslownie ) jak ksiezniczke….bo gdzie teraz mozna znalezc kolesia, ktory otwiera pannie drzwi samochodu? Wydac by sie moglo, ze wygrala Ona los na loterii…On, partia doskonala z jednym malym wyjatkiem, pochodzil z Iranu. Ona zaslepiona miloscia nic nie robila sobie z jego pochodzenia. Na nic zdawaly sie ostrzezenia ludzi jej bliskich. Przeciez na chama trafic mogla wszedzie. Niczym Prince of Persia rzucil na Nia czar. Mial Ja w garsci.

Czar prysl z momentem wypowiedzenia slubnej przysiegi. Z Ksiezniczki stala sie Kopciuchem. Mimo iz zyla na wysokim poziomie, majac „niby” wszystko, tak naprawde nie miala nic. Z kazdym uplywajacym rokiem, odarta zostala z pewnosci siebie, spontanicznosci, radosci, mocy podejmowania wlasnych decyzji. Jedyna radoscia staly sie Jej dzieci, ktore niestety nie uchronily Jej przed silna depresja. On podcinajacy Jej skrzydla w kazdej dziedzinie zycia, myslal, ze Ona do konca zycia zatanczy tak jak On Jej zagra.

Nie zdawal sobie sprawy jak bardzo sie mylil. Ona dotykajac dna swego nieszczescia, odnalazla w sobie moc by zawalczyc o Siebie. Udalo sie Jej! Otworzyla oczy. Zrozumiala, jak wielka sile posiada. Nauczyla sie kochac Siebie, akceptowac to co w Niej niedoskonale. Przestala sie bac. Stala sie Fighterem!

Tak w wielkim skrocie moge podsumowac 10 lat swojego malzenstwa. Przyszedl moment, kiedy nie mam oporow by wyrzucic to z Siebie. Nie wstydze sie, wrecz przeciwnie, jestem z Siebie dumna, ze w koncu znalazlam w sobie sile by moc powiedziec DOSC. Jestem w trakcie separacji, w samym epicentrum rozstania. Jeszcze dluga droga przede mna….wiele starc z przeciwnikiem, bo ten nie daje za wygrana. Sa dni kiedy czuje sie silna, kiedy wierze, ze wszystko bedzie dobrze, niestety sa i takie dni, kiedy czuje sie bezradna. Dzieki Bogu tych lepszych dni jest wiecej.

Staram sie mimo beznadziejnej sytuacji, pozytywnie patrzec w przyszlosc. Wierze w potege podswiadomosci, wierze, ze jestesmy w pelni odpowiedzialni za swoj los, ktory zalezy tylko od tego jak wykreujemy go sobie w glowie. Codzienne wmawianie sobie, ze Wszystko Co Zle w koncu przeminie, pomaga mi uporac sie z trudnosciami dnia codziennego.

Nie martwie sie tym, ze strace wszystkie dobra materialne. Z perspektywy czasu wiem, ze sa to rzeczy zbedne, malo znaczace. Dla mnie o stokroc cenniejsza jest WOLNOSC, mozliwosc podejmowania wlasnych decyzji, mozliwosc popelniania bledow…….pogon za marzeniami.

Przyznam sie, ze zastanawialam sie kilka godzin nad tym czy powinnam ujawnic swoja obecna sytuacje…….balam sie. Jednak serducho podpowiadalo mi, ze powinnam bo napewno jest tam wiele takich kobiet jak ja, tkwiacych w chorych zwiazkach, ktore kazdego dnia wysysaja z nich ich tozsamosc.

Nie jestes Sama! Wiem przez co przechodzisz. Nie boj sie! WALCZ O SIEBIE!! WALCZ O SWOJE SZCZESCIE! TO TYLKO OD CIEBIE  I OD TWOICH DECYZJI ZALEZY JAK WYGLADA TWOJE ZYCIE!

Chcialam rowniez wytlumaczyc sie, usprawiedliwic dlaczego mnie tak malo. Teraz przynajmniej wiecie, ze tocze Walke o cos bardziej wazniejszego niz celulit na tylku 😉

Z dedykacja dla mojego przyszlego EXmeza 😉

11-quote_template_012-027

strong-woman-quote

Jestem gotowa

Z napisaniem tego postu wstrzymywalam sie tydzien, by moc doswiadczyc na wlasnej skorze kolejnej tortury jaka zaserwowal nam Shaun T.

Program dla Psycholi! Przepraszam, inaczej nie moge tego okreslic…hehe Bo jak inaczej mozna nazwac tych, ktorzy na wlasne zyczenie pakuja sie w taki hardcore? To, ze program trwa jedyne 30min wcale nie oznacza, ze bedzie latwiej niz podczas Insanity 😛 15 minut tego programu trwa wiecznosc, czlowiek patrzy na zegar z litoscia….hehe Ale Hey! My Psychole to wlasnie kochamy, prawda?

Do sedna. Program trwa 60dni. Sklada sie z 10 treningow, cardio oraz cwiczen silowych Tabata. ( Dla tych, ktorzy nie wiedza czym jest Tabata http://wformie24.poradnikzdrowie.pl/zajecia-i-treningi/tabata-czyli-interwalowy-trening-metaboliczny-cwiczenia-tabata_41505.html )

Nazwy Treningow

Miesiac 1

Cardio Challenge; ten trening dziala jak Fit Test, podczas tego treningu zderzysz sie z prawda na temat swojej kondycji 🙂 Jest wprowadzeniem do calego programu.

Tabata Power; trening silowo, playometryczny podczas ktorego, Twoje miesnie beda blagac o litosc!

Sweat Intervals; jezeli myslales, ze nie ma ciezszego treningu od Cardio Challenge, BUMMM! 30 minut, wrzaskow, lejacego sie potu i spalanych kalorii.

Tabata Strenght; Masakra…hehe trening bez przerwy! Tak, zero przerwy!

Friday Fight: Round 1; Decydujace starcie miedzy umyslem/glosem, ktory powtarzac bedzie by przycisnac jeszcze bardziej a cialem, ktore fizycznie bedzie na skraju wytrzymalosci.

+ AB Attack:10 Jest to dodatkowy, bonusowy trening, ktory mozna zakupic w rozszerzonej wersji programu.

Miesiac 2 (jeszcze nie przetestowany)

Max Out Cardio

Max Out Power

Max Out Sweat

Max Out strength

Friday Fight: Round 2

+ Pulse, dodatkowy program na regeneracje.

 

Czym jest MAX OUT?

MAX OUT jest przerwa w treningu, momentem, kiedy fizycznie nie jestes w stanie pocisnac dalej. Jest porazka podczas pierwszego zetkniecia z treningiem.

Nie chodzi o przetrwanie calego treningu bez time out’u! Tu chodzi o danie z Siebie wszystkiego na co nas stac do momentu kiedy nie mozemy walczyc dalej. Ten moment zajebiscie uczy pokory. Bo nie jest sztuka skonczyc calego treningu bez przerwy np.modyfikujac cwiczenia, sztuka jest wykonywanie POPRAWNIE cwiczenia i zrozumienie ”OK….nie dam rady dalej, czas na MAX OUT” Kiedy nastapi juz ten moment, spisuje sie czas, lapie oddech i powraca do treningu 😛 Enjoy 🙂

Cwiczenia oczywiscie mozna modyfikowac, jednak nie polecam tego programu komus kto nie ma zadnego doswiadczenia z treningami.

 

Co do zywienia….Hmmm…Nie podoba mi sie to co nakazuje poradnik zywieniowy…Kontrola porcji mnie przeraza. Jak dla mnie porcje te sa stanowczo za male.

 

image

image

 

Szczerze? Nie wiem skad we mnie nagle tyle sily, ze daje rade 🙂 Jeszcze kilka dni temu ledwo konczylam p90x3. Potrzebowalam pewnie zmiany, p90x nie daje mi az takiej adrenaliny, ktora cholernie uzaleznia. Czuje sie z tym zajebiscie.

Zrobilam zdjecie „Przed”, teraz bede czekac na pierwsze zmiany. Denerwuje sie troche, boje sie, ze przez swoje chorobsko ( hashimoto ) nie uzyskam takich rezultatow jak kiedys. Zobaczymy. Bede Walczyc z mitami 🙂 Wierze, ze sie uda. Teraz tylko prosze Boga o mocne kolana i kregoslup 🙂

 

image

image

image

Insanity Max:30